NA ZDROWIE !
Stałych i okazjonalnych Czytelników moich felietonów przepraszam – pomyliłem się . Przez ostatnie miesiące ze śmiertelną powagą, nieudolnie ukrywaną pod płaszczykiem ironii , usiłowałem przestrzegać , uprzedzać lub po prostu krakać pisząc o konsekwencjach, jakie przynieść może wynik wyborów i powstała z tego powodu rządząca konfiguracja polityczna. Dziś, kiedy już wszystko jasne, przyznaję uczciwie, że rację, jak to w demokracji, miała większość – ta, która nie poszła głosować, bo wcześniej ode mnie uznała, że nie ma na kogo. I gdy ja, idiota, mysim piskiem lokalnego felietonisty, zachęcałem do dyskusji na temat: co lepsze – kaszanka PiS-owska czy platformerski salceson – obżarta świątecznymi specjałami ludność zabrała się do komentowania sytuacji przy pomocy niezliczonych dowcipów powstałych z obserwacji stanu rzeczy. Moje zatrudnienie stanęło pod znakiem zapytania – kto będzie czytał nudne wypociny, kiedy dokoła pełno wesołych, śmiesznych anegdot, dykteryjek i opowieści, inspirowanych codzienną działalnością władzy. Zatem – przepraszam raz jeszcze i obiecuję poprawę. Na pierwszy ogień – becikowe. Istnieje projekt, aby nagradzać nie tylko udany skutek kontaktów damsko – męskich, ale i usiłowanie. Zapewne dlatego p. v-ce premier Dorn udał się na konsultacje do panny Rokity, rekordzistki seksualnej, która w jedną noc przyjęła 759 zalotników. Omówiono problem naliczania gratyfikacji za podjęte próby prokreacyjne przy pomocy kas fiskalnych, uniemożliwiających oszustwa. Pan premier w telewizji oświadczył, że będzie grał z narodem w otwarte karty. Szkoda, że w jego w talii brak asów, a występuje nadmiar blotek. Co prawda, w ramach akcji „oszczędne państwo” wystarczą tylko 3 figury: król Lech, dama Jarosław i walet Kazio. „ Trzy karty” to gra, gdzie wiadomo z góry, kto się obłowi. Rząd Rzeczypospolitej postanowił dać łupnia wstrętnemu Łukaszence przy pomocy radia. Niestety, nie da się pokryć obszaru Białorusi zasięgiem stacji UKF z Białegostoku. W tej sprawie wypowie się wkrótce nowa Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, kierująca się prawem i sprawiedliwością, a nie jakąś głupią fizyką, której prawa można unieważnić na pierwszym lepszym posiedzeniu Sejmu. W ramach akcji odnowy moralnej p. Andrzej Mikosz zrezygnował z zarządzania skarbem państwa, bo kiedyś pożyczył pieniądze przyszłemu aferzyście. Ponieważ i mnie grozi skazanie i podobna opinia, bo nie zapłaciłem mandatu za złe parkowanie, zastanawiam się, czy nie przestrzec byłego znajomego, a obecnie prezydenckiego ministra, p. Urbańskiego, aby ustąpił zawczasu z zajmowanego stanowiska, zanim sprawa naszych kontaktów znajdzie się w czołówkach gazet. Odnowiona moralnie banitka z PO, p. Zyta Gilowska została v-ce premierem i ministrem finansów. Na tę okoliczność p. prezydent obcałował po staropolsku te same rączki , którymi pani Zyta nie tak dawno wymachiwała z sejmowej trybuny głosząc poglądy odwrotne do tych, jakie wyznaje rząd, w którym będzie aktualnie zasiadać. Czekam na jej pierwsze wystąpienie w nowej roli – dobrej rozrywki nigdy nie za dużo. Przypomniałem tylko kilka ze zdarzeń mijających dni i naszła mnie refleksja : fajnie jest żyć w kraju, w którym jest tak śmiesznie. I choć, jak w gogolowskim „Rewizorze”, w gruncie rzeczy z samych siebie się śmiejemy, to przecież, co potwierdzi na pewno jeden z aktorów rządowego kabaretu, minister Religa –„śmiech to zdrowie”! Dzisiaj także - uniwersalne lekarstwo na frustrację tych głupich, których matką była nadzieja. A więc: bądźcie zdrowi! 2006 r. |